To było jedno z tych miejsc, gdzie odczuwa się potrzebę pozostania bez wyraźnego powodu. Po prostu rzeczy są tam na swoich miejscach, a ludzie nie podnoszą głosu bez potrzeby ani nie wykonują gwałtownych ruchów.
wtorek, 26 lipca 2016
żyję.
To było jedno z tych miejsc, gdzie odczuwa się potrzebę pozostania bez wyraźnego powodu. Po prostu rzeczy są tam na swoich miejscach, a ludzie nie podnoszą głosu bez potrzeby ani nie wykonują gwałtownych ruchów.
wtorek, 12 lipca 2016
go. go. go.



Z innych nieracjonalnych rzeczy, w Polsce przydałyby się nie
trzy, a cztery światła.
Dodatkowe niebieskie dla tych, co mają ruszyć,
gdy nie do końca przekonuje ich zielone.
gdy nie do końca przekonuje ich zielone.
Gretkowska
poniedziałek, 27 czerwca 2016
high school.
Spotkaliśmy się w dziewięć osób po dziesięciu latach.
Ludzie się nie zmieniają.
Zawsze byłam aspołeczna :-)
Ale świat przecież nie jest doskonały.
Żyję w Matrix'ie ;-)
czwartek, 23 czerwca 2016
niedziela, 19 czerwca 2016
snapchat.
Są ludzie, którzy mają super start i im nie wychodzi.
Inni wyrywają się z piekła, w którym nigdy nie chciałabym wylądować, i odnoszą sukces.
To nie są czasy, gdy to gdzie człowiek się urodził i wychował ma największe znaczenie.
To nie jest też kwestia poziomu intelektu, atrakcyjności, kasy, itp..
Nasza sytuacja jest kombinacją wyboru i wytrwałości.
Kiedy nam coś nie wychodzi, to my mamy rzeczy do poprawy.
Musimy ruszyć dupę i sobie pomóc.
Zawsze będzie ktoś lepszy czy bogatszy ode mnie.
I zawsze znajdzie się ktoś, kto odniósł większy sukces.
Godzę się z tym.
I idę dalej :-)
Inni wyrywają się z piekła, w którym nigdy nie chciałabym wylądować, i odnoszą sukces.
To nie są czasy, gdy to gdzie człowiek się urodził i wychował ma największe znaczenie.
To nie jest też kwestia poziomu intelektu, atrakcyjności, kasy, itp..
Nasza sytuacja jest kombinacją wyboru i wytrwałości.
Kiedy nam coś nie wychodzi, to my mamy rzeczy do poprawy.
Musimy ruszyć dupę i sobie pomóc.
Zawsze będzie ktoś lepszy czy bogatszy ode mnie.
I zawsze znajdzie się ktoś, kto odniósł większy sukces.
Godzę się z tym.
I idę dalej :-)
wtorek, 7 czerwca 2016
memory fades.
Jestem fatalna w udawaniu.
Poprawność nie jest moją mocną stroną.
Od
dzieciństwa mówiono mi - przestań robić miny.
One same się robią :-)
O samym wyjeździe pisałam szerzej tutaj, a tu wrzuciłam zdjęcia z GoPro.
Teraz zapraszam do obejrzenia filmu z najbardziej na świecie irytującym zestawem piosenek :-)
Tu nawet wspomniałam kto najczęściej, najwięcej i najgłośniej je śpiewał.
Tęskno mi za Peronem.
Ach jo.
niedziela, 5 czerwca 2016
37. Międzynarodowy Dziecięcy Festiwal Piosenki i Tańca, Konin 2o16
'Cause the players gonna play, play, play, play, play...
And the haters gonna hate, hate, hate, hate, hate...
Heart-breakers gonna break, break, break, break, break...
And the fakers gonna fake, fake, fake, fake, fake...
Baby, I'm just gonna shake, shake, shake, shake, shake...
Shake it off, shake it off! ;-)
Nie nadaję się na towarzystwo dorosłych.
Dobrze, że my nadal jesteśmy jak dzieci.
No jak - tego bym nie zatańczyła?!
Moja droga Aleksandro :-)
Moja droga Aleksandro :-)
niedziela, 29 maja 2016
stay together.
Szału nie ma.
2o15.
Kocham mojego kota.
Nie potrafię tego wytłumaczyć.
To uczucie bezwarunkowe.
Inaczej musiałabym przerobić go na kisiel.
poniedziałek, 23 maja 2016
niedziela, 15 maja 2016
gdzieś między Bogiem a moim domem.
Jak to się dzieje, że płyty Kamila tak często przegrywają z Taylor?
Czas na małe zmiany.
Czas na małe zmiany.
I want to sit on a kitchen counter in my underwear at 3 am
with you and talk about the universe.
with you and talk about the universe.
środa, 4 maja 2016
niedziela, 1 maja 2016
zupełnie bez sensu.
I didn't do it because I'm fearless.
I did it in spite of the fact that I was scared to death.
Ellen DeGeneres
I did it in spite of the fact that I was scared to death.
Ellen DeGeneres
Gdy zabijajmy się o pierdoły.
środa, 20 kwietnia 2016
portret kobiecy.
Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.
Wisława Szymborska
sobota, 16 kwietnia 2016
come along with me.
Cause baby I could build a castle...
out of all the bricks they threw at me!
out of all the bricks they threw at me!
Ktoś wątpił, że ją lubię?
The best people in life are free...
;-)
piątek, 15 kwietnia 2016
La Veranda.
Mam wrażenie, że w Hiszpanii zaskoczyło nas... WSZYSTKO.
Poczynając od mieszkania w jaskini/grocie (tu/tu), poprzez fakt, że Hiszpania to kraj GÓRZYSTY, a w górach w marcu jest ZIMNO (przy 150 km między wybrzeżem - gdzie lądowaliśmy, a górami - gdzie mieszkaliśmy, różnica temperatur to ponad 10 stopni), aż po to, że to stolica sjesty... która może się nie kończyć.
No i, że NIKT nie mówi po angielsku.
Poza Brytyjczykami.
I, że wino jest obrzydliwe.
Nawet to drogie.
Muszę jednak przyznać, że po przemyśleniu wszystkiego... nawet mi się podobało.
Było buro i szaro, ciężko sobie wyobrazić, jak okolica wygląda zalana zielenią, moje towarzystwo od 3. tygodnia pobytu jednogłośnie zamilkło, ale otwarte tereny, górskie krajobrazy, rozgwieżdżone nocą niebo, a także urocze i oddane psiaki (choć trochę źle wychowane) rekompensowały wiele.
Poza tęsknotą.
Wierzę, że Hiszpania to piękny kraj i mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę.
Może... nawet znajdę to, co tam zostawiłam?
Zobaczę Barcelonę, Costa del Sol, Gibraltar i narciarskie stoki!
Ale na pewno nie wyprowadzę się tam na starość :-)
Jeżeli ktoś rozważałby spędzenie czasu w Andaluzji (Wielkanoc to świetny pretekst), to polecam zajrzeć tu. Właściciele to naprawdę niesamowici ludzie, których z przyjemnością mogę nazwać znajomymi!
PeeS. Poznaliśmy pierwszą miłość Shazzy.
Tej Shazzy.
Wiedzieliście, że ona ma już 48 lat?
(trudno się dziwić skoro ja mam prawie 30!)
Na koniec wrzucam rozliczenie wyjazdu w PLN (przelicznik € na PLN to 4,3) na jedną osobę (pewne koszty - samochód, parking i paliwo - dzieliliśmy na trzy!):
Warto zaznaczyć, że nie płaciliśmy za mieszkanie, co zapewne obniżyło koszt całej wycieczki o jakieś 30-40% (choć biorąc pod uwagę ceny w La Verandzie to nawet o 500%), a całkowity koszt pobytu 3 osób wyniósł 7667,43 PLN.
Poczynając od mieszkania w jaskini/grocie (tu/tu), poprzez fakt, że Hiszpania to kraj GÓRZYSTY, a w górach w marcu jest ZIMNO (przy 150 km między wybrzeżem - gdzie lądowaliśmy, a górami - gdzie mieszkaliśmy, różnica temperatur to ponad 10 stopni), aż po to, że to stolica sjesty... która może się nie kończyć.
No i, że NIKT nie mówi po angielsku.
Poza Brytyjczykami.
I, że wino jest obrzydliwe.
Nawet to drogie.
Muszę jednak przyznać, że po przemyśleniu wszystkiego... nawet mi się podobało.
Było buro i szaro, ciężko sobie wyobrazić, jak okolica wygląda zalana zielenią, moje towarzystwo od 3. tygodnia pobytu jednogłośnie zamilkło, ale otwarte tereny, górskie krajobrazy, rozgwieżdżone nocą niebo, a także urocze i oddane psiaki (choć trochę źle wychowane) rekompensowały wiele.
Poza tęsknotą.
Wierzę, że Hiszpania to piękny kraj i mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę.
Może... nawet znajdę to, co tam zostawiłam?
Zobaczę Barcelonę, Costa del Sol, Gibraltar i narciarskie stoki!
Ale na pewno nie wyprowadzę się tam na starość :-)
Jeżeli ktoś rozważałby spędzenie czasu w Andaluzji (Wielkanoc to świetny pretekst), to polecam zajrzeć tu. Właściciele to naprawdę niesamowici ludzie, których z przyjemnością mogę nazwać znajomymi!
PeeS. Poznaliśmy pierwszą miłość Shazzy.
Tej Shazzy.
Wiedzieliście, że ona ma już 48 lat?
(trudno się dziwić skoro ja mam prawie 30!)
fot. fewshots.blogspot.com, Mycha & Wika
Na koniec wrzucam rozliczenie wyjazdu w PLN (przelicznik € na PLN to 4,3) na jedną osobę (pewne koszty - samochód, parking i paliwo - dzieliliśmy na trzy!):
- dojazd na lotnisko w Polsce + parking = 107,67
- loty Modlin-Alicante (RyanAir) = 642,60
- ubezpieczenie osobowe = 146,00
- auto - wynajem + ubezpieczenie = 279,54
- paliwo = 167,70
- zakupy spożywcze = 631,87
- restauracje + napiwki = 464,19
- bilety corrida (Baza) = 65,67
- dodatki (w naszym przypadku miski dla psów - bo ich miskę zgubiliśmy, prezent dla dziecka znajomych, gaz do ciepłej wody i pieniążki za kieliszki, które potłukliśmy) = 50,57
Warto zaznaczyć, że nie płaciliśmy za mieszkanie, co zapewne obniżyło koszt całej wycieczki o jakieś 30-40% (choć biorąc pod uwagę ceny w La Verandzie to nawet o 500%), a całkowity koszt pobytu 3 osób wyniósł 7667,43 PLN.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































































