czwartek, 20 grudnia 2012

Jak co rok - choinkowo!

...u mnie choinka ma ogon :-)

 

...u Macieja - nowe lampki :-)


...u Tomka, Basi i Zuzi - kompleks niższości, bo jakoś wszyscy ją porównujemy do zeszłorocznego drzewka :-)


...u Zuzy, Efy i Radzisława chwilowo jest samotna ;-) (źródło podaje, że INO do soboty)


...u Julii jest za to 'lekko' podniszczona ;-)
Ness z zazdrości pogryzła choinkę, to dopiero pies w desperacji!


Chwilowo to tyle z choinkowych njósuf! :-)

Dopisek 23.12.12, 22.47:

...u Oli ma doła, bo nie ma pierniczków, za to jest podwójna, bo druga z pierniczków :-)
(tamtejszy Mikołaj też jakiś dziwnie prędki :-))


...u Roberta (wersja 'na wsi') jest łysa! Jak kolana niektórych lub głowa Henry'ego :-)


 ...a u Gduchy kolejna choinka ubrana przez Mychę, z niewielką pomocą Mili i dużym wysiłkiem Mimona, żebyśmy jej nie ubrały!
Skromne odbicie w lustrze:

sobota, 15 grudnia 2012

Czwarta miłość - kino!

Cytatowo z historii o nastolatce i jej nauczycielu:
Wiele lat później, kiedy mogłam już o tym rozmawiać z moją mamą, właśnie to zabolało ją najbardziej. 
Że "skradł mi cnotę". 
To staroświeckie sformułowanie, ale dziś rozumiem, co miała na myśli. 
Pozbawił mnie doświadczenia, które powinno być przeżywane przez dwoje ludzi idących wspólną drogą i odkrywających siebie nawzajem.

I coś w tym chyba jest.
Jakby to ująć jedną zwięzłą ideą?
Uprawiaj sex tylko z tym, z którym ewentualna ciąża nie będzie katastrofą.



Odkryłam swoje nowe(stare) hobby. A właściwie połączenie nowego ze starym :-)
Jako, że kocham kino (i tu podziękowania dla Aleksandry, która wpływa na rozwój tej miłości), a ostatnio nawet sensownie się w tym temacie umiem wypowiedzieć (oczywiście czysto SUBIEKTYWNIE, a dla niektórych również określenie, że się umiem wypowiedzieć może być SUBIEKTYWNE) postanowiłam, że będę tu wylewać (zależnie od możliwości czasowych) swoje żale lub zachwyty nad kinematografią :-)
Trzymajcie kciuk!
Oczywiście fotografia...w miarę możliwości pozostanie mą miłością nr 2 (ale muszę kupić małą torbę do aparatu, bo plecak jest super, ale się, kurcze, nie sprawdza!).



Odmieniając tematykę - listopad i kawałek grudnia okiem S3:

 

PeeS. Wpadliśmy (czyt. ja, bo Luka ma problemy z kreatywnością ;-) ) na myśl, że 5 zł za przekleństwo to DOBRY pomysł. Pozostaje mi tylko EKSPRESOWO oduczyć się przeklinać :-)
PeeS2. Chyba nadużywam wtrąceń :-)  
PeeS3. Ogłoszono nominacje do Złotych Globów. Uznajmy, że to lista OBOWIĄZKOWA. 

Najlepszy dramat:
Operacja Argo (2012)
Django (2012)
Życie Pi (2012)
Lincoln (2012)
Wróg nr 1 (2012)

Najlepszy musical lub komedia:
Hotel Marigold (2011)
Nędznicy (2012)
Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom (2012)
Połów szczęścia w Jemenie (2011)
7 psychopatów (2012)

A z pozostałych kategorii wybrałam kilka, do skomentowania:
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa w musicalu lub komedii:
Jak zawsze genialna (ostatnio zachwycałam się jej kreacją w Julie&Julia) - Meryl Streep (Dwoje do poprawki) (2012)  
Najlepszy scenariusz:
Miłość (2012): Michael Haneke - film mocny, bolesny, trudny. Przemawiający. (nominowany też w kategorii Najlepszy film zagraniczny - chyba wrzucają do tej kategorii wszystko nie in inglisz)
Najlepszy serial komediowy lub musical:
Teoria wielkiego podrywu (2007) - nie pojmuję fenomenu. Dla mnie zupełnie nie śmieszny. Za to uwielbiam Dwóch i pół jeszcze z Charliem czy Jak poznałem Waszą matkę?, i to te wolałabym widzieć w zestawieniu.
Najlepsza aktorka w serialu komediowym:
Tina Fey - Rockefeller Plaza 30 - uwielbiam!
i...
Najlepszy aktor w serialu komediowym:
Alec Baldwin - Rockefeller Plaza 30 - świetny, cudowny. W ogóle to genialny serial amerykański z brytyjskim humorem :-)
Jim Parsons - Teoria wielkiego podrywu - niepojęte...

Do listy OBOWIĄZKOWEJ dodaję nominacje w kategorii Najlepszy film animowany:
Merida Waleczna (2012)
Frankenweenie (2012)
Hotel Transylwania (2012)
Strażnicy marzeń (2012)
Ralph Demolka (2012)

Trochę tego jest :-)
(na zielono, to co dane mi było zobaczyć) 

czwartek, 13 grudnia 2012

kkkkk.

Mój rower
Fajny.
Przereklamowany, ale fajny.
Jeżeli miałabym wybrać polski film roku, to właśnie wczoraj go obejrzałam.
To zupełnie inna liga niż, przykładowo, Jesteś Bogiem.

Oczywiście w polskiej kinematografii zauważam dwie, nudne, tendencje:
- zaczynanie od końca (Mój rower jest kręcony OD POCZĄTKU, na szczęście, ale mam tu na myśli bardziej ogólne trendy)
- wątek tragiczny, czyli na końcu ktoś umiera, na przykład.

Nawet wczorajszy, podkreślam DOBRY, film nie ustrzegł się tego problemu.
Główny bohater umiera, ale, co warto podkreślić - umiera, gdy jego bliscy prezentują mu ogrom miłości :-)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

PMS

Mam dziś dość specyficzny nastrój.
Nocne sny nie pomogły gładko rozpocząć dnia. Wspomnienia...ach, moje niepokoje. Nawiedza mnie ostatnio Śliśny. I nie umiem się od tego odciąć. Jak za Nim tęsknię, za cygarami, winem, fascynacją światem!
Nawet po tylu latach...
To chyba jedyna chwila w moim życiu, kiedy bym wszystko cofnęła, zaryzykowała i zobaczyła...co by było gdybym poszła inną ścieżką?
Nie. Chyba jednak nie. Nawet dla Niego nie oddałabym tego, co mam. Marzeń, które mogę mieć i tych, które mogę spełnić. To ja, w 100%, powoli chyba nawet mogę powiedzieć 'odnaleziona'? Jednak... wierzę, że nie zniknął z mojego życia na zawsze. Myślę też, że to Życie to najlepszy scenarzysta. Uwielbiam każdy dzień.

Z drugiej strony praktycznie do łez (?) doprowadził mnie krótki mail, który był...miły. Nic więcej. Pełen prostych odpowiedzi, informacji, z leciutką (ledwie dostrzegalną) nutką zainteresowania. Do cholery, tęsknię. Choć, to chyba nawet nie to. Przemawiało przeze mnie...zaskoczenie? Szalenie miłe to zaskoczenie - poproszę o więcej. 
Oby więcej.


Najseksowniejsze u mężczyzny jest dobre serce ;-)

- Dlaczego mam do nich taką słabość?
- Odpowiadasz na ich słabości.

A podsumowując ten wpis to mam (zwyczajnie) przedmiesiączkowego jebla.
To tak, jakby ktoś nie zrozumiał.
Niezrozumienie jest w tym przypadku w pełni zrozumiałe :-)

niedziela, 9 grudnia 2012

sobota, 8 grudnia 2012

ja mam 20. lat :-)

Urodziny Potforka :-)
60-te!

Fot. Mycha & Młody

 

Matka wciąż coś tam nadawała, ale udało mi się wyłączyć. 
Kwestia wprawy. 
Gdyby ojciec trochę poćwiczył, też by się nauczył. 
Tylko czy to jest życie? 
Niby jest. 
Wewnętrzne.

Boże jedyny. 
Takie życie wewnętrzne jest dobre dla ślimaka winniczka, a nie dla człowieka.

piątek, 30 listopada 2012

Poezja według Broniewskiego. Życie według mnie.

Ty przychodzisz jak noc majowa,
biała noc, uśpiona w jaśminie,
i jaśminem pachną twoje słowa,
i księżycem sen srebrny płynie,

płyniesz cicha przez noce bezsenne
- cichą nocą tak liście szeleszczą-
szepcesz sny, szepcesz słowa tajemne,
w słowach cichych skąpana jak w deszczu...

To za mało! Za mało! Za mało!
Twoje słowa tumanią i kłamią!
Piersiom żywych daj oddech zapału,
wiew szeroki i skrzydła do ramion!

Nam te słowa ciche nie starczą.
Marne słowa. I błahe. I zimne.
Ty masz werbel nam zagrać do marszu!
Smagać słowem! Bić pieśnią! Wznieść hymnem!

Jest gdzieś radość ludzka, zwyczajna,
jest gdzieś jasne i piękne życie.
Powszedniego chleba słów daj nam
i stań przy nas, i rozkaż - bić się!

Niepotrzebne nam białe westalki,
noc nie zdławi świętego ognia -
bądź jak sztandar rozwiany wśród walki,
bądź jak w wichrze wzniesiona pochodnia!

Odmień, odmień nam słowa na wargach,
naucz śpiewać płomienniej i prościej,
niech nas miłość ogromna potarga.
Więcej bólu i więcej radości!

Jeśli w pięści potrzebna ci harfa,
jeśli harfa ma zakląć pioruny,
rozkaż żyły na struny wyszarpać
i naciągać, i trącać jak struny.

Trzeba pieśnią bić aż do śmierci,
trzeba głuszyć w ciemnościach syk węży.
Jest gdzieś życie piękniejsze od nędzy.
I jest miłość. I ona zwycięży.

Wtenczas daj nam, poezjo, najprostsze
ze słów prostych i z cichych - najcichsze,
a umarłych w wieczności rozpostrzyj
jak chorągwie podarte na wichrze.




Tak mnie wzięło na poezję.
A ja wstałam.
Zdziwiona chyba faktem, że pójście spać poszło mi tak gładko.
Zasnęłam jak dziecko sama nie wiem dlaczego tak lekko.
Z kolei poranek upłynął szybko i tak też upłynęła reszta dnia.
Kolejny dowód na to, że czas mi nie ucieka, on spokojnie płynie :-)
Zupełnie tak, jak chcę :-)
Tak chyba powinno wyglądać życie.

niedziela, 25 listopada 2012

warszawsko!

Teatr Roma!
Deszczowa Piosenka :-)

 

- Dzień dobry!
- Dzieńńń dooobry!
;-)



Kino:
- Opowieści z chłodni - ?
- Smolarze - ?
- Zaśpiewaj mi do snu - fajne :-) po norwesku!
- Lęk wysokości - ciut przejaskrawione :-)
- Przystanek dla bocianów - 78 minut katorgi :-)

Debiut - Lęk wysokości :-)

piątek, 23 listopada 2012

kinomaniacko.

Czyli  22. Debiuty Filmowe Konin 2012.

Trzy siostry T. - "Trupki"
Droga na drugą stronę - ...i nie pamiętam opisu....Olu?
Księstwo - nawet, nawet...tylko czemu w czerni i bieli ;-)
Heniek - dla mnie Debiut, póki co :-)



A i jutro:
Roma i jej Deszczowa piosenka :-)
Może być ciekawie :-)

wtorek, 20 listopada 2012

Niemieckie "jahen-cahen" ;-)

Czyli....jak chcę już widzieć ten świat to tylko na czarno i pomarańczowo ;-)



W podróży do obranego celu szczególnie ważne jest baczne obserwowanie drogi. 
Bo właśnie droga najlepiej nam podpowiada, jak osiągnąć ten cel, każdego dnia podróży wzbogaca nas i uczy. 
Gdyby porównać to z seksem, powiedziałbym, że gra wstępna, faza pieszczot, decyduje o sile orgazmu. 
Wszyscy o tym wiemy. 

Tak to jest, kiedy ma się cel w życiu. 
Może okazać się wspaniały lub zły, wszystko zależy od tego, jaką obierzemy drogę, i tego, jak ją przemierzamy.

środa, 14 listopada 2012

Ratatara-rararatatara-ratatara-rararatatara!

Mój cyrk.
Chyba nie mogłabym sobie tego wszystkiego lepiej wyobrazić.

Krewetki ;-)
Barszcz ;-)

A i tak będę miała ważniejsze, niż kulinarne, powody do tęsknot jak już wrócimy ;-)

wtorek, 13 listopada 2012

second chance ;-)

Usiadłam już 3 dni temu do tego wpisu, zapisałam tytuł i tyle :-)


Mój pakowaniowy bałagan i jego piękne (prawie) zakończenie :-)



Umiem kochać :-)
Jakiż on z tego zadowolony.

środa, 7 listopada 2012

Jesteśmy jak koty ;-)

Lubimy chodzić własnymi ścieżkami...ale przeważnie nam się nie chce :-)

 
PS. Nie potrzeba wielkiego majątku by być szczęśliwym.


Dopisek 22.43:
Kino - Miłość.
Trudne kino.

czwartek, 1 listopada 2012

1. listopada.

Podobno nastrojowo.
Mnie chyba nastrój ominął.
Zupełnie.
Cmentarze, msze...ludzie.
Po co oni?
Po co to wszystko.

Byłam za to na cmentarzu w nocy, gdy już nikt poza mną się po nim nie kręcił.
Nigdy się takich miejsc nie bałam :-)
Zawsze ten wybór...drogą czy lasem?
Lasem.
Podobnie wybrałabym cmentarz.



Kino:
Whisky dla aniołów - bardzo fajne :-)

niedziela, 28 października 2012

...


Czasem wystarczy tylko cisza,
Aby zrozumieć jedno słowo...



Wiem, kto będzie tam stał.
Zresztą... od zawsze wiedziałam :-) 
Spotkanie jakich mało na środku świata Im zdarzyło się.
Czy mogło być inaczej i dłużej trwać choć o jeden sen?
Już za późno lub... za wcześnie by z sobą być.

sobota, 27 października 2012

wspólnie :-)


Je suis accro....
M. :-)



Dopisek, drugie M.:
A z Olą byłam w kinie.
Bestie z południowych krain - toż to jakiś świr napisał do tego scenariusz! (ale zdjęcia super :-))

środa, 24 października 2012

Październik w pigułce. S3 :-)

Szyfrem go!
Szyfrem!


PS. Bitwa pod Wiedniem - ....ciekawa :-)



Nie leczył się, czekał. 
Wiedział, że wszystko, czego pragnie, przyniesie mu czas. 
Nieskończona rzeka czasu, wystarczy tylko oddychać. 
Nie płoszyć niepotrzebną krzątaniną tego, co unosiło się na powierzchni i było w zasięgu falujących nadzieją marzeń.

poniedziałek, 22 października 2012

Tak z innej beczki :-)

Na każdego mędrca znajdzie się jedna durna baba, przy której on traci rozum.

;-)

sobota, 20 października 2012

PS.

Kolory Jesieni ;-)

Uwielbiam taką pogodę, w ogóle wszystko uwielbiam.
Luz na duszy.
No i nikomu niepotrzebna sukienka w szafie :-)
In the jeans....
...nie mam się w co ubrać?

 

Piękno jest wszędzie. 
Gdziekolwiek zwrócisz oczy.
:-)

sobota, 13 października 2012

Kolejne chrzciny w dwóch częściach :-)

Juwicze.
A w ogóle to tak prawie jak na ślubie Kwaśniewskiej - Katedra Polowa Wojska Polskiego ;-)


teatralnie.

I love you

Bardzo, bardzo fajne :-)
http://www.iloveyou.art.pl/

niedziela, 7 października 2012

konkursowo ;-)

Dostałam wyróżnienie w konkursie fotograficznym ;-)
Miejsca I i II wybierali użytkownicy Facebooka, więc chyba wiadomo co o tym myślę :-)

http://issuu.com/dolnyslask.foto/docs/dmf02
str. 136


Dopisek 20.10.12
I nagroda :-)

sobota, 6 października 2012

OPR.

Dostałam mały OPR.
Że mało, że krótko i o niczym.
Podejmuję więc próbę wskrzeszenia blog.
(nie wiem co mi wyjdzie ;-))

Zaczytuję się w książce.
Znajdowanie na nią czasu jest dla mnie jakąś abstrakcją.
Nie pamiętam już dni, gdy tak mogłam.
Od trzech miesięcy buduję na nowo swój świat i chcę, żeby już było po kolejnych trzech...kwartałach.
A najlepiej po dziesięcioleciu.
Dlaczego?
Bo w ten spokój nie wierzę.
Mieścić mi się nie chce w głowie, że ktoś mnie oswaja, sprawia, że jestem liskiem i że to nie runie.
Nie rozwali się w drobny mak, jednym lekkim ruchem, zwykłym kaprysem!
Często należy upominać swe serce, by pamiętało, że odejdą jego ukochania, że nawet już odchodzą.
Przyjmując dary Losu, pamiętaj, że dano ci je bez gwarancji…
Jest dobrze, wygodnie, bezpiecznie.
Czuję się przez wszystkich chroniona, tak jakbym wcześniej nie radziła sobie sama.
Jakbym przez poprzednie 14 lat nie podejmowała decyzji, które zaważyły na tym gdzie i jaka jestem.
Wtedy brałam odpowiedzialność za wybory sama...dziś zadaję pytania, uczę się je zadawać i przyzwyczajam się do odpowiedzi, przyzwyczajam się do otrzymywania odpowiedzi.
Nawet na niezadane pytania :-)
Ktoś pojawia się przypadkowo na naszej drodze, a potem okazuje się, że miał w naszym życiu odegrać ważną rolę.
I się nie boję ;-)
Bojąc się jednocześnie niemiłosiernie.
To tylko ja mam stracha, że nagle cały świat sprzysięgnie się przeciwko małej, maluczkiej mnie i czar pryśnie, bajka się skończy.
Jestem lisem i boję się oswajania, choć zawsze mi na nim zależy.
Sama się oswajam z biegiem dni.
Ze wszystkim.
Mam oparcie i je lubię, czuję, że nie muszę zawsze sama podnosić wszystkich na duchu i już sama tego świadomość powoduje, że nie wyniszczam się skrajnie rysując wszystkie możliwe scenariusze.
Złe scenariusze, co oczywiste.

Wiem tylko, że będzie lepiej.



Let's the Hunger Games begin! 
And may the odds be ever in your favor!
Czyli kolejne dwie części.
Genialna książka.
Z niecierpliwością czekam na film!
Światowa premiera W pierścieniu ognia 23 listopada 2013.

środa, 3 października 2012

Muffinek po raz pierwszy!

Mimo, że pomyliłam przepisy, a gdy już doszłam do właściwego to pomieszałam wszystko razem zamiast oddzielać...to są dobre ;-)
Ale prawidłowej, czyli nie mojej, ocenie będą podlegać jutro ;-)


Są takie drzwi za którymi mieszka szczęście. Tylko nikt na nich nie napisał pchać czy ciągnąć...
 
;-)