poniedziałek, 25 czerwca 2012

Kreta! :-)

Kolejne dni w słońcu i nad morzem.
Które uzyskało akceptację :-)

Ogółem jest śmiesznie.
Jesteśmy całe piekące, bo na słońce przestałyśmy uważać licząc na porządną opaleniznę :-)
Zobaczymy co wyjdzie.
Cierp ciało!

Biegamy po plaży – ja w śmiesznych butach, aby nóżek nie rozharatać, bo plaża kamienista…oj, kamienista.


PS. Na Krecie są inni ludzie :-) ale...ja nie lubię innych :-)
Architektury też nie lubię - dla niewtajemniczonych :-)

niedziela, 24 czerwca 2012

Rethymnos.

Serdecznie pozdrowienia z wyspy kretyńskiej i znad morza kretyńskiego :-)
Kreta tym samym mą miłością nie zostanie.
Cóż, tak to już bywa na tym ziemskim padole, że nie wszystko w myśl naszą się składa :-)
Poza tym leżakujemy całymi dniami, w skutek czego mam spalone plecy…
Dodatkowo ma osoba odmacza się w hotelowym basenie, czego o koleżance Wice nie można powiedzieć.

Mężowie w domu.
To chyba najczęstsza odpowiedź, jaka tu padała przez ostatnie 3 dni.

To również nie prawda, że się nie uczę!
Jest nawet kilka zdjęć na których ja odprawiam permanentny reading (czyt. ridink), jednakowoż wyszłam jak nieszczęście i daruje sobie publikację :-)

Jeszcze kilka dni, pewnie więcej zdjęć, jak również małe zakupy, większa wycieczka do centrum Rethymno’su połączona z malutkim zwiedzaniem.
Plus opalanie, opalanie, opalanie :-)
 
Wiecie co?
Głupia jestem, ale uwielbiam za każdym razem wracać.
Nie na Kretę, do Polski.
 
Niemcy – Grecja
4:2
Niemcy to nasz naturalny wróg :-)


 

Jesteśmy podobne, nie przypadkiem się przyjaźnimy.

wtorek, 19 czerwca 2012

greece.

Apartotel Solimar Emerald :-)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

rodzinnie.

 
 
:-)
Chrzciny, grille, spacery.

Patrzę i myślę: czy mimo moich wątpliwości, podejrzeń, niepokoju, chciałbym to stracić? 
I zaraz nadchodzi odpowiedź. 
Zawsze ta sama. 
A z nią odwaga. 
To coś irracjonalnego, to niedzisiejsza fantazja, coś, czego nie da się wytłumaczyć, coś, co nie jest praktyczne, coś, co samo w sobie jest swoim jedynym usprawiedliwieniem...

piątek, 15 czerwca 2012

d-_-b


I ten najtandetniejszy z tandetnych teledysk :-)


Orange Warsaw Festiwal 2012 :-)



Lubię jak ktoś mnie rozumie, gdy nie mogę się wysłowić.

wtorek, 12 czerwca 2012

...

D.
P.

A tak mi chodzi po głowie :-)
Śmieszne to wszystko i zarazem - nie.
Funny S.... ;-)
Słucham i chłonę.
W weekend koncert Linkin Park, choć Garbage większą klasę zaprezentowało :-)
Napiszę coś więcej może w międzyczasie :-)
25,5 km :-)



PS. Gdybym ja czasem pomyślała zanim coś powiem?
Gdyby moje myśli bez trudu układały się w zdania?
Ale ja wiem, że to się nie zmieni. 
I nadal będzie dużo łez, śmiechu i... i zaczynam pisać od rzeczy. 
Ale czy to ważne? 
Znowu się rozpadało, a ja mogłabym tańczyć w deszczu.

wtorek, 5 czerwca 2012

A gdyby tak?


Lubię to ostatnie zdjęcie.
Rok i sporo się zmieniło ;-)
Jak nie jedno, to drugie.
Mgr oddana.
Po ciężkich bojach, ale oddana.

Ufff... ;-)

niedziela, 3 czerwca 2012

33. Międzynarodowy Dziecięcy Festiwal Piosenki i Tańca Konin 2012

To nasz festiwal! :-)


:-)
No, to...niech odmierzy kolejny, nieprzewidywalny rok.

środa, 30 maja 2012

kancelaryjnie ;-)

Umrę.
Tu umrę :-)
To ewidentnie nie praca dla mnie.
Mogłabym robić listę rzeczy, które zrobiłam dnia wczorajszego i dnia dzisiejszego ZE SZCZEGÓŁAMI.
Z podaniem ilość, godziny, sekundy nawet - nie mówiąc o czasie wykonania!
Do jutra to się tu wszystkiego nauczę na blachę.


Bosko i niebosko.
Jak będziesz pyskować, jak Twoja była koleżanka, to też pozostanie po Tobie puste miejsce.
Śmiech na sali.


Polazłam do kosmetyczki.
Szału ni ma :-)
Ale jest lepiej.
Milej.

...a w ogóle to weny mi brak.

piątek, 25 maja 2012

came to an end.

This adventure came to an end.
I dobrze :-)



Jakiś koniec, jest jakimś początkiem.

Bo nie istnieje skrót do miejsc wartych dojścia.

środa, 23 maja 2012

PKP

Przypadek rządzi światem :-)
Przeznaczenie rządzi światem ;-)

niedziela, 20 maja 2012

ostatni rozdział.

Plan jest taki:
21 maj - Warszawa
23 maj - Warszawa
26 lub 27 maj - Warszawa
28 maj - Warszawa

Z pracą magisterską we wszystkich kierunkach :-)
Umrę :-)



Żadna wartość nie jest bardziej atrakcyjna od równowagi ducha – tego głębokiego poczucia bycia w zgodzie ze sobą i światem.

środa, 16 maja 2012

komunijnie.

 
Fajnie było ;-)

wtorek, 15 maja 2012

mnie się kocha.

Na mnie się nie krzyczy.
Mnie się kocha.


Jestem zmęczona ankietą,pracą magisterską i jakimś takim własnym niezorganizowaniem.
Niby piszę, analizuję, dodaję, rośnie to w oczach.
Ale...ot, ale!
Maj jest i trwa.
Na wielkie rzeczy pozostało...trzy lub też 16 dni.
I po cichu odliczam wierząc we wszystko co się do mnie mówi.
Czuję się dennie kiedy ufam.
Ale ufam.
Może czasami tylko za dużo tego zaufania.
Kto nie ryzykuje ten nie ma.
Mam.
Wartość, której się nie oceni i nie chcę jej stracić.
Przyjaźniami buduję świat, w najdrobniejszych cegiełkach.
Jeżeli kogoś gubię, to niespecjalnie, przypadkowo.
A jak znajduję, to nie chcę zgubić.
W całym tym zaufaniu nie chodzi o wiele.
Czas nadszedł by coś zmienić, coś za sobą zostawić, zamknąć, otworzyć coś nowego, budując coś co może mieć ogromne znaczenie, opierając to wszystko na...zaufaniu.
To może i śmieszne, ale z drugiej strony moje, wrażliwe.
Dorosła osoba po prostu WIERZY.
Szczyt komedii, szczególnie jak ktoś zdobywa doświadczenie, w firmach, w których o zaufaniu...się nawet nie myśli!

Czemu to wszystko?
Nie wiem, bo przecież doktorat chcę pisać z czegoś zupełnie odmiennego.
Tylko to też nie o doktorat chodzi.
Nie fetysz granic mnie tu trzyma, lecz miejsca i w tych miejscach przyjaźń.
Nie nowość.
Będzie dobrze ;-)




Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu.
Czas i tak upłynie.

niedziela, 13 maja 2012

Meczykowo.


Koszmar - nastrojowy.

sobota, 12 maja 2012

Milano.

Milan.
Włochy.
Trzej wspaniali faceci ;-)


A poniżej testy Samsunga z ostatnich kilku dni:


Jestem zmęczona.
Kimś.
A Włochy super.
I mam kolejnego ukochanego w Drim Timie :-)
Pizza była super :-)



Nie cierpię ufać. Czuję się dennie, kiedy ufam.

piątek, 4 maja 2012

Chcę...

...Cię :-)



Stanowczo za dużo gadam :-)